Miesięczne archiwum: Marzec 2016

NiedzielaPalmowa2007 048

Wielkanoc sprzed 100 lat – co się zmieniło, co trwa?

„Wiosna 1903 roku zaczęła się wcześnie. (…)
Święta Wielkanocne rozpoczęły się w sam dzień świętego Marka Apostoła, 25 kwietnia.

Tydzień wcześniej obchodzono Palmową Niedzielę – uroczyście święcili palmy.
Ojciec, rano, przed pójściem do kościoła, robił palmy dla siebie i mojego brata, Józefa. Na pręcie około metra długości układał wierzbowe bazie i gałązki jałowca. Zgodnie z tradycją gałązki jednej palmy mocno owijał kupionym na jarmarku rzemiennym batem, aby i on został poświęcony. Drugą palmę okręcał batem z konopi, który wykonał samodzielnie. 

Najpierw ucinał różnej długości nici z konopi, a następnie splatał je w ścisły warkoczyk, na którego końcu robił węzeł. Potem ten konopny warkoczyk naprężał i nacierał gałką rozgrzanego wosku (dla nadania sztywności) i „maglował” ręką na desce, aby nadać mu kształt okrągły. Na grubszym końcu bata wiązał trzy węzły. Bat zrobiony z konopi był batem „zwykłym”, „codziennym”, służył przez cały rok do wszystkich prac wykonywanych końmi, związanych z gospodarstwem.
Rzemienny bat ustrojony był na końcu fontaziem z kolorowych nici i Ojciec używał go tylko od święta – na wyjazd do kościoła, na odpust do innej parafii, na ślub lub chrzciny, jeśli któreś z Rodziców było zaproszone, a także na wyjazd w odwiedziny do krewnych, którzy mieszkali dalej. (…)

W Wielki Czwartek, jak to było od lat w zwyczaju, po południu brat Józef robił z palm trzy małe krzyżyki, na pamiątkę trzech krzyży na Golgocie. W Wielki Piątek przed wschodem słońca wynosił jeden krzyżyk na dach domu i mocował na kalenicy – ten krzyż miał chronić dom przed pożarem od pioruna w czasie burzy. Dwa pozostałe krzyże wynosił na pole, gdzie rosły oziminy. Te krzyżyki strzegły je przed gradobiciem. 
Przed wschodem słońca Ojciec przywoził wodę w beczce. Wierzono, że taka „wielkopiątkowa” woda jest cudownie uzdrawiająca, bo przed wschodem słońca Żydzi pojmali Chrystusa w Ogrójcu i wodzili od Annasza do Kajfasza, prowadząc Go także przez rzekę Cedron. Od tej pory poranna, wielkopiątkowa woda ma moc uzdrawiającą. 
Także masło do poświęcenia Mama robiła przed wschodem słońca i płukała je w tej „cudownej wodzie”. Ponadto wszyscy się wtedy myli, a dzieci kąpano w tej wodzie. Miało to chronić przed wrzodami i chorobami.

Wielki Piątek był bardzo pracowitym dniem. Mama zmieniała pościel i słomę w łóżkach, robiła generalne porządki w domu. Marysia z kolorowej bibułki robiła kwiaty i przystrajała nimi obrazy. Ja zamiatałam uliczkę i trawnik przed domem. Ojciec i chłopcy porządkowali podwórze oraz rżnęli sieczkę na całe święta.

W sobotę Mama piekła placki z rodzynkami i szafranem. W moździerzu tłukła goździki i badyjanek dla zapachu. Wyrobione ciasto wykładała na łopatę posypana mąką, na środek tego placka nakładała twarogu utartego z cukrem, angielskim zielem i goździkami, a wierzch smarowała rozbitym jajkiem, posługując się „pędzelkiem” z piór. Następnie wsuwała placek do pieca, który wcześniej wymiatała słomianym pomiotłem umaczanym w wodzie. Ponadto gotowała mięso na oświęcenie i na same święta.
Marysia przygotowywała jajka – na czerwono gotowała w łupinach cebuli, na zielono w trawie z żyta. Rzeczy do oświęcenia nosili do kościoła w Porębie Górnej. Do koszyka Mama kładła chleb, kawałek gotowanego mięsa, kiełbasę, sól, jajka, chrzan, jabłka i miód w butelce (jeśli któreś z nas chorowało i bolało go gardło, to dostawał mleko z święconym miodem). Na sam koniec koszyk ze święconym Marysia przystrajała barwinkiem.

Od wielkopiątkowego wieczora chłopcy biegali po wsi z grzechotkami. W Wielką Sobotę cały dzień słychać było ich gonitwy i grzechotanie. (…)”

 Anna z Sewerynów Szopowa „Opowieści z pamięci”

„Opowieści z pamięci – wspomnienia Anny z Sewerynów Szopowej oraz słów kilka wnuka o Autorce i Jej bliskich, a także o czasach, w których przyszło im żyć” zostały opublikowane w całości w roku 2013 przez Starostwo Powiatowe w Olkuszu; wybrane fragmenty wspomnień są cytowane w wydawnictwie Stowarzyszenia Przyjaciół Imbramowic „Tradycje kulinarne u źródeł Dłubni” również z 2013 roku. Zachęcamy do lektury.